O wyrzeczeniach i o miłości, czyli...WITAM W NASZYM NOWYM SALONIE...

W dzisiejszym wpisie przedstawiam Wam kolejne z pomieszczeń naszego mieszkania. Największe i poddane metamorfozie na samym końcu, ponieważ zmiany wiązały się z dość dużymi nakładami finansowymi, a także sporym przedsięwzięciem logistycznym jakim była likwidacja starej kanapy i choćby rozmontowanie stołu na czas remontu.
Poniżej salon sprzed zmian, salon który zastałam, gdy wprowadziłam się tu 3 lata temu...Salon mojego M. Przy oglądaniu tych zdjęć nasuwać może się pytanie:
Co można stwierdzić po obejrzeniu zdjęć salonu sprzed 3 lat?
Dla mnie wnioski są proste:
Mężczyźni z natury lubią mieć swoje zdanie, teren i nie do końca lubią zmiany. Są praktyczni, w większości oszczędni i rozsądni.
Kobiety? Eh przeważnie to romantyczki, zbieraczki różnych "przydasiów" i fanki ciepłych wnętrz. 
Facet? Nie wiem jak u Was, ale mnie w życiu zdarzyło się trafić na różne rodzaje mężczyzn. Kilku z tych moich kolegów znało się na wszystkim, byli też tacy z dwiema lewymi rękami. 
Jeden z nich (Michał mam nadzieję, że mnie czytasz?) na przykład raz skręcił komodę z IKEA i przybił gwoździki nie w tą stronę...nie przeszkadzało mu to. Ale nigdy u żadnego nie widziałam dywaników, obrazków, storczyków, pachnących mydełek.
Więc pytam się szczerze czego mogłam oczekiwać od mieszkania Mojego Faceta?
Co zapamiętam na zawsze? To, że uwaga ten Mój Opornik firanki miał, co jak na faceta to wyjątkowe, było też zawsze posprzątane i sprzątania się nie bał.
W czerwcu minęła nasza 5 rocznica...Tak, od pięciu lat wiercę mu dziurę w brzuchu. W zasadzie to go podziwiam, bo jakbym ja miała codziennie tak słuchać to może być to "Babsko" swoje udusiła i już wychodziła za 20 lat na wolność.
Faktem jest, że dziś przedstawiam Wam NASZ SALON. Salon w mieszkaniu o którym spokojnie mogę powiedzieć jak o NASZYM, w mieszkaniu NASZEJ TRÓJKI.
Dobrze wiemy, nie lubiłam tamtego salonu.
 Osobiście uważam, że jak na nasze obecne potrzeby mógłby być mniejszy po metrze z każdej ściany.
Ale nie jest tak, że nic nie lubiłam w tym pomieszczeniu, bo byłoby to kłamstwem.
Do tej pory często powtarzam, że uwielbiam ten drewniany parkiet, uwielbiam drewno, a parkiet to coś solidnego i ponadczasowego. 
Uwielbiam też południowo-zachodni układ pomieszczenia i to, że od godziny 13 aż do zachodu mamy piękne słońce w ciepłe dni.
A teraz mogłabym przesiadywać tu całe dnie i wieczory.
Przyznam się bez bicia, że ta tapeta, to było owszem moje marzenie, o którym M.(ah ten mój Pan Opornik)nie miałam odwagi powiedzieć wprost(zawsze mówił, że nie ma opcji na tapetę przy tych idealnie wyszlifowanych ścianach....)ale, że poprzednie "coś" co mieliśmy na ścianie, wykonane z farby wzory nie dały się idealnie zeszlifować...
A było to tak:
Odebrałam pewnego dnia telefon od mojej drugiej połowy, gdzie podczas rozmowy usłyszałam "szukaj tapety, musimy tapetować". 
Okazało się, że moje ścieranie, plus szlifowanie Mojego Faceta nie pomogło, wizja pomalowania ściany poszła w kąt. Zaczęło się szukanie tapety w środę z opcją położenia jej w czwartek plus piątkowym wyjazdem nad morze po Syna przy jednoczesnym sprzątaniu salonu co by Dziecko mogło z wakacji wrócić. 
Tapety w luksusowym sklepie z rolką za 250 zł nie było, salon firmowy FLUGERA miał, ale że  dostawa miała być po weekendzie, a my w niedzielę mieliśmy jechać odebrać Banderasiątko z wakacji został skreślony z listy natychmiastowo. Cena nie grała roli. Byleby ta tapeta była na już w danym sklepie.
Jak skończyła się ta ekspresowa AKCJA TAPETA:
Otóż:
kupiliśmy tą w jednym z marketów budowlanych w Łodzi.

 Wymieniliśmy kanapę na nową, pojawiła się nowa szafka pod TV(nie posiadam nawet zdjęć starej, bo czym prędzej pragnę wymazać ją z pamięci). 
I tak:
TADAM! TADAM!
Przed Wami oto Mój salon, ten wymodlony, wyczekany, ten gdzie chcę by było tak idealnie, że jeszcze niedokończony...

 Salon na tą chwilę  jest bez dekoracji na ścianach, bo nadal nie wiem które wybrać, bez stolika pomocniczego, który nadal nie zrealizowany, bez lampy przy sofie, bez wymarzonego fotela.
Odłożyliśmy te tematy na chwilę na bok, ponieważ zobowiązania zawodowe M. wyjazdy, spotkania sprawiły, że teraz w tym domu przebywamy średnio 3 godziny dziennie, nie licząc tego czasu kiedy śpimy.

W kolejnych wpisach pokażę Wam więcej szczegółów, przedstawię co skąd pochodzi, pokażę także część biurowo- jadalną.
Mam dla Was też kilka realizacji metamorfoz Moich Czytelniczek.
Co sądzicie o tej zmianie? Czy coś przypadło Wam do gustu?
Pozdrawiam z nowego salonu PM jednocześnie chwaląc się Wam wygraną w konkursie dla uczestników meetblogin 2016, który zaczyna się już jutro!
Już nie mogę doczekać się swojej małpki od Kay'a Boyesena.




only4walls PM

Phasellus facilisis convallis metus, ut imperdiet augue auctor nec. Duis at velit id augue lobortis porta. Sed varius, enim accumsan aliquam tincidunt, tortor urna vulputate quam, eget finibus urna est in augue.

13 komentarzy:

  1. No kochana ta metamorfoza to istna rewolucja dla tego pomieszczenia :) serio ;)
    Co do dodatków, obrazków to wstrzymaj się, pomieszkajcie, a po czasie doskonale będziesz wiedziała co i gdzie chcesz ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. super jest ta szafka pod telewizor, można wiedzieć skąd :))?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kolejnym z postów będzie i o tej szafce, ponieważ jest to dzieło Mojego M.Opiszę Wam ze szczegółami jak powstała.

      Usuń
  3. Wow wielkie Wow!jestem pod przeogromnym wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne! Piękna metamorfoza.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie! Miłych wieczorów :)
    Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
  6. Panno Matko warto było tyle czekać na tą zmianę, warto było wiercić dziurę w brzuchu. Brawo dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  7. zmiana na ogromny plus.
    Na taką zmianę warto było czekać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że nie tylko ja po 3 latach robilam metamorfozę salonu :D Wyszło świetnie, a stół to już w ogóle bajka:)

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo fajnie :) szczególnie podobają mi się te pasy na ścianie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wyszło świetnie !!! Co prawda, jeszcze tak jak piszesz brakuje dodatków, jakiegoś małego wykończenia tzw wisienki na torcie, ale już jest super. Bardzo mi się podoba, a tapeta... myślę, że dobrze się stało, że trzeba było ją położyć:)

    Pozdrawiam ciepło i serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  11. mi też kolorystyka i pasy przypadły do gustu :) naprawdę wygląda to nieźle :) też planuję jakieś zmiany może w przyszłym tygodniu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. cudne metamorfoza, a co do panów to chyba wszyscy sa opornikami i ciężko ze zmianami ;)

    OdpowiedzUsuń