Winny się tłumaczy czyli...jak to Matka znajdzie winowajcę gdy dziecko nie raczy spać

Zaczęło się od Babci...
-A bo kładzie go o 14 a nie o 12:30,dlatego potem wojuje do 24!
Potem atak na sąsiadów: -Bo przecież ten wnuk sąsiada z piętra wyżej biega jak szalony, tupie i Tosiek nie może zasnąć!
Potem winny jest Tata Banderasiątka:
-Akurat musi być w kuchni, kiedy czekam aż Syn zaśnie? Zaraz mu coś upadnie i ten się zerwie i ucieknie!
A może choć raz pomyślałaś Panno Matko, iż ten Wnuk Sąsiada niczemu nie jest winny?A może Ten  Twój Syn nie raczy spać bo po prostu jemu się nie chce, bo za mało się zmęczył, bo limit emocji nie został wyczerpany, bo nie tak miało być?
Analiza problemu trwa od dawna.
To, że do piaskownicy z Synem mi daleko wiecie. Wolę wpakować go w wózek i przejechać się serwując mu po drodzę kilka TYGRYSKÓW(kto nie zna niech sprawdzi co to za cudo!)które popija herbatką BIO z HIPP-a, ale...nie zawsze chce mi się wyjść, tym bardziej w okresie jesiennym, kiedy to ubieram go 15 minut a siebie 5...gdy On już ubrany nosi za mną moje buty, torbę, abym już się ubrała.Wracamy z dopołudniowego spaceru, celując do 12:30,bo gdy pójdzie na drzemkę około 13 wojuje do 23.
I się zaczyna...A to coś puknie, a to stuknie, coś zaskrzypi, ktoś piętro niżej postanowi stuknąć w kaloryfer. Normalne dźwięki, takie dźwięki, które w ciągu dnia nam nie przeszkadzają, nie zwracamy na nie uwagi, lecz gdy przychodzi wieczór, a dziecko zasnąć nie chce...i pojawia się ta magiczna godzina, gdzie Matce potrzebny jest i reset, totalny spokój i ma jeszcze trochę do zrobienia wydłuża się i wydłuża...
Ogarnia nas rozpacz połączona ze złością...
Ostatnio zamiast o 21, Banderasito poszedł spać o 23:37. On ani nie płakał, ani nie krzyczał, po prostu się bawił, gotował w wiaderku łopatką owoce i warzywa z IKEA, które uwielbia i zabawa nimi to podstawa. Ale gorzej się robi, kiedy terminy gonią, w dzień zabawić Potomka trzeba, zrobić i podać obiad, ogarnąć okolicę czyli wszystko to co na co dzień robi się wielokrotnie jak chociażby:
-odłożyć na swoje miejsce porzucone przez Syna na podłodze zabawki po raz setny
-powiesić wszystkie ścierki, porwane z kuchni, czy różnorakie niespotykane przedmioty
-ominąć porozrzucane dziwne gadżety, niekoniecznie będące zabawkami
Sporo tego, ale zapewne nie tylko u mnie i każda Mama, która mnie teraz czyta kiwa głową i mów, "oj kobieto jak ja wiem co czujesz...".
Mój Syn ma twż swoją pasję- przesiaduje na swoim super hiper nocniku, który już Wam kiedyś pokazywałam tutaj:
i kręcąc kierownicą w prawo i lewo robi titiiii, wydaje dźwięk autka i jedzie mimo, że ma super autko do tych spraw woli jednak jazdę stacjonarną,ale jest i to sprawa wyjątkowa, ponieważ...do kierowania dołącza wszelakie owijanie kierownicy, ścierką skradzioną z kuchni, spodniami Taty, które ten porzuci przed wyprawą do pracy i nie zdąży odłożyć na swoje miejsce, szalikiem. Czymś co uda mu się zwinąć Mamie, lub porwać coś czego nie dało się jej ukryć.
A ja wówczas załamana...po tej 22...zadaję sobie pytanie, dlaczego zasypiać ciężko o czasie? 
Czy kluczem do sukcesu jest to, żeby to dziecko zmęczyć? Czy może od narodzin usypiać je w hałasie?
Faktem jest, że My od początku nie stosowaliśmy zasady typowej ciszy w domu, nie starałam się o nią. Ale gdy większość życia Syna spędzałam z nim sama...cisza była bez szczególnego starania. Nastąpiła sama z siebie.
Mam niekiedy wrażenie, że ja sobie to wszystko za bardzo wyobrażam, za dużo dodaję i szukam winnych. Przykład? Pojechaliśmy ostatnio do moich Rodziców- są oni totalnym przeciwieństwem drugich Dziadków-tych, których Banderasito ma na miejscu, z którymi był na wakacjach i u których bywa regularnie. Był tak podekscytowany nowościami, że...drzemki wcale nie zaliczył. Gdy już naprawdę nie miał sił przyszedł, przytulił się, zasnął. O 16...Wstał o 17...I potem wojował do 23. Fakt, liczyłam się z tym, ale...jednak jest ta nadzieja, że zaśnie wcześniej.
Jaki jest plus z tego zasypiania czy to o 21, czy o 23? Śpi do 9:30...Ale...nie zawsze to plus. Bo jeśli nasza sytuacja ulegnie zmianie, nie wiem jak będą wyglądały pobudki o wcześniejszej porze?
Mimo, iż za każdym razem jestem po prostu zła, że skacze mi ten Syn po nocy, uznałam ostatnio, że nie ma nic na siłę. Owszem czekam 2 godziny aż ten zaśnie, ale czy nie lepiej już by on te dwie godziny spędził na zabawie a nie w totalnej ciszy, skoro ona nie przybliży go do snu?
A jak to wygląda u Was? Jak Wy usypiacie maluchy, czy One chodzą spać już o 19? O której wstają?
Zapraszam Was przy okazji na mój INSTAGRAM, gdzie na bieżąco dodajemy ciekawostki z dnia codziennego naszego Duetu.
Pozdrawiam PM

only4walls PM

Phasellus facilisis convallis metus, ut imperdiet augue auctor nec. Duis at velit id augue lobortis porta. Sed varius, enim accumsan aliquam tincidunt, tortor urna vulputate quam, eget finibus urna est in augue.

11 komentarzy:

  1. o kochana temat rzeka
    u nas ewidentnie chłopcy testują różne sposoby jakby tu nie zasnąć
    chłopcy zawsze mają coś do powiedzenia,zrobienia,obejrzenia byle sen odwlec;-) ale z mężem jesteśmy twardzi;-)
    nigdy nie było to jakieś mega trudne zadania ale teraz jest zdecydowanie lepiej;-)
    nigdy u nas też nie zasypiali o 19.00 zwykle między 20.00-21.00 co zrobić;P
    pzdr


    OdpowiedzUsuń
  2. Na moją Hanie nie ma bata. I nie ma znaczenia czy spała w przedszkolu czy , jak to bywa już tradycją w weekendy wcale...i tak kładzie się gdy jej pora czyli koło 22 ! Jedyny postęp jest taki, ze gdy już wejdzie do swojego łóżeczka zasypia w 15 minut.
    a ze wstawaniem różnie...gdy trzeba do przedszkola musze ją budzić i rozbudzać i wtedy ryk. natomiast w weekendy mamy skowronka już o 6 rano...mówię ci idzie się pochlastać :PP

    OdpowiedzUsuń
  3. A ile trwa ta wasza poobiednia drzemka? Może za długo :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drzemka jest jedna między 12:30-14:40,maksymalnie śpi 1,5h, przeważnie raczej do 40 minut.Nigdy nie śpi też po 15.

      Usuń
  4. No jakbym siebie czytala.Mój Paweł zasypia po 22,wstaje przed 9,potem drzemka między 12:14.Zastanawiamy się z mężem nad tym...skąd on ma tyle sił.Ale pocieszam się tym,że koleżanki mają podobnie.Nie jestem jedyna.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na dzieci nie ma reguły. Mój niespelna dwuletni Pączek nigdy nie zasnął później niż 20,15. Jednak wstaje zazwyczaj 6-7, częściej bliżej tej pierwszej;-) czy to dobrze czy źle nie wiem. Komunalem polece, ale dzieci tak mają i już. AAA raz sprobowalismy przeciągnąć Małego do 21 trochę po, ale i tak wstał o swojej porze więc sensu nie ma. Pozdrawiam Banderaska i Mamę. A.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój nie sypiał wcale...myślałam, że oszaleję !
    Jeżdżenie autem, zasypianie przy odkurzaczu, wentylatorze, na huśtawce, w ciszy,w hałasie...
    Wszystko sprawdzało się na krótko :(
    Teraz mając lat 17...nie wyciągniesz go z łóżka ;) Trzeba odpuścić. Cóż taki sezon. Skończy się.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moj syn nigdy nie spal dobrze, od momentu urodzenia az do dzisiaj, skonczyl z drzemkami jak mial poltora roku. A wczesniej i tak drzemki byly max pol godziny, zasypianie ok 22-23 czasem nawet i pozniej. Nie wiem dlaczego, do tej pory sie zastanawiam, gdzie popelnilam blad. Dzisiaj ma prawie 7 lat i problemy ze spaniem sa nadal, do dzisiaj musze sie klasc z nim do lozka!! bo inaczej nie zasnie, a jak go zostawie, zeby sam zasnal, to czasem caly proces trwa do 3 godzin, wlacznie z jego schodzeniem na dol do salonu, plakaniem, marudzeniem. A rano do szkoly to ciezko wstac. Eeeeh az mi sie znowu przykro zrobilo, bo za cala sytuacje obwiniam siebie jak zwykle.

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas idzie spac 22-23 i wstaje o 7. Ale w dzien zasypia o 14-15 i spi z 2h ostatnio to nawet 3 a obudz go wczesniej to placze

    OdpowiedzUsuń
  9. i u nas problem ze spaniem ostatnio :(

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas to samo. Najczesciwj M. zasypia ok 22. Spi do 8, fakt, ale z racji, ze chodzi do zlobka srednio mi to pasuje - tak z 1.5h bym to przesunela chetnie - ale nie da sie, robilam wszystko, ale ten typ tak ma.

    OdpowiedzUsuń