Czego to ludzie nie wymyślą, czyli...kuchnia francuska na twarzy?

Swego czasu na moim facebooku pojawił się taki tajemniczy wpis...było to zdjęcie szarego zawiniątka, które co niektórzy podjerzewali o bycie długopisem, czy zaproszeniem...A to było coś innego... 

 Tytuł posta przewrotny, ale jakże życiowy. 
Możecie nie wierzyć, możecie wątpić i się śmiać, ale ja oglądam na TVN "Żony Hollywod". 
Robię to tylko dlatego, że zasada ogólnego odmóżdżenia potrzebna jest każdemu z nas raz na jakiś czas. U mnie ten program jest jak najbardziej idealny, aby zrobić sobie tzw. resecik i następnego dnia wstać rześka i pełna sił do działania. 
Ale co mają te kontrowersyjne, określane różnie przez internautów "Żony Hollywod" wspólnego z postem? 
A wiele, oj wiele...Dyskusja zaczęła się pewnego pięknego dnia, gdy Mój Serdeczny Kolega prowadził ze mną dyskusję na tematy różne. I tak od słowa do słowa zeszło na ślimaki...a potem na śluz ze ślimaka.
A że Panna Matka ma pamięć, od razu przypomniało mi się jak to swego czasu w pewnym odcinku jedna z bohaterek nakładała sobie na twarz niebotycznie drogą maskę ze śluzu ślimaka. Złoto i glony już były, kwasy i inne cudeńka także, a więc dlaczego nie ślimak?
Rozmawiając dalej okazało się, że nie trzeba tego podobno wyjątkowego produktu sprowadzać z zagranicy, gdy się ma go w Polsce! Bo pozyskuje go Polska firma!
Słuchajcie przyznam się: kupiłam sobie ten śluz gdy przejrzałam ulotkę. Bo cena dobra, a działa...hmmm...stosowałam go miesiąc, uczciwie powiem, że postanowiłam napisać dopiero gdy go przetestuję, bo nie chcę polecać, czy też negować czegoś do czego pewności nie mam.
Akurat zdarzył się nam przypadek kontuzji u Banderasiątka i skoro nie mam nic do stracenia smarowanie rozpoczęłam...Po miesiącu stwierdzam, że blizna znacznie się rozjaśniła, nie jest już taka czerwona. Przyjrzałam się potem ulotce i zaskoczyły mnie, że te zdjęcia są zbliżone do stanu, który nastąpił u nas.Moja skóra się uelastyczniła, daje lepsze uczucie i wrażenie niż po zastosowaniu kwasu hialuronowego.
Poniżej zdjęcia z testów dla różnego rodzaju przypadków.
Myślałam o tym ślimaku i myślałam...I najbardziej zastanawiało mnie to, co takowy ślimak musi zrobić aby taki śluz wytworzyć. Nie myślałam o tym co ten śluz ma dawać, o czym poniżej,a o tym jak go wydziela...
Dowiedziałam się, że te ślimaki są traktowanie humanitarnie, chodzą sobie po swoim szklanym terrarium-akwarium czymkolwiek...zostawiają śluz, a Panowie z firmy NATURE COSMETICS zbierają to w sposób tajemniczy tak aby ślimak mógł dalej tworzyć i żyć. Tak barwnie, ale bardzo urzekła mnie ta opowieść i nie ukrywam nadal wyobrażam sobie te spacerujące ślimaczki i humanitarnie zbierany śluz.
Polecam jeśli chcecie skorzystać z czegoś naturalnego i "holiłódzkiego".
A jeśli chcielibyście zamówić to cudo(4 moje koleżanki stały się także posiadaczkami tego cuda)zapraszam na maila: szalenstwapannymatki@gmail.com po szczegóły, co jak gdzie zamówić.
Pozdrawiam 
PM

only4walls PM

Phasellus facilisis convallis metus, ut imperdiet augue auctor nec. Duis at velit id augue lobortis porta. Sed varius, enim accumsan aliquam tincidunt, tortor urna vulputate quam, eget finibus urna est in augue.

12 komentarzy:

  1. Powiem tak, stosowałam specyfik ze śluzu ślimaka na skórę głowy, aby zapowiedz nadmiernemu wypadaniu po ciąży. Nazwy nie pamiętam, bo kupiłam go w jakimś internetowym sklepie, po recenzji u znanej blogerki ;) pomógł. Cudu nie uczynił, ale bardzo zminimalizował wypadanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie szokiem było to jak zmniejszył bliznę a była to poważna rana na kolanie.Moja skóra też jest zupełnie inna na twarzy.

      Usuń
  2. Hmmmm ciekawe, ciekawe... A jak z konsystencją i zapachem tego cuda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to jak żel, nie ma żandego zapachu ani koloru.

      Usuń
  3. Hmmm, a pomoże na zlikwidowanie przebarwień myślisz po poparzeniu ultradźwiękami po depilacji? Niestety po fotodepilacji doznałam na tylnej części łydek poparzeń, skóra zeszła i w tych mijscach zostały bordowe plamy. Narazie smaruje olejem z czarnuszki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto spróbować. To naturalny produkt.

      Usuń
  4. A lada moment otwierają sklep Snails Garden w Sukcesji, gdzie oprócz ich kosmetyków będzie można kupić żywe ślimaki, no i ślimaczy kawior ahh :D ... może w końcu się skuszę na krem ze śluzem ślimaka, tylko cena taka zaporowa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko to inna firma.Ja swojego "ślimak"mam od Nature Cosmetics.Cena była naprawdę przystępna.To 100% śluz,nie krem.Coś na zasadzie koncentratu.

      Usuń
  5. Mam i używam!Jest lepsze niż kwas hialuronowy!Polecam

    OdpowiedzUsuń
  6. O super odkrycie , może pomógłby na moje popękane naczynka na twarzy :) Pozdrawiam Mamuśko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem za tego typu wynalazkami, naturalnymi, coraz bardziej szukam tego typu produktów i stosuję je u siebie. Nie rozumiem więc obrzydzenia u Pani powyżej, gdyż ludzie stosują różne rzeczy do leczenia i dbania o zdrowie np.urynoterapię, która pomaga.Super artykuł z przymrużeniem oka napisany.Zośka

    OdpowiedzUsuń
  8. Chcę to! Nakręciłam się po przeczytaniu Twojego artykułu niesamowicie!

    OdpowiedzUsuń