Choinki nie będzie. Czyli jak teraźniejszość ma się do wspomnień z dzieciństwa?

Nie mogę patrzeć na te "sklepowe" choinki, gdzie co rusz każda taka sama bombka.
 Nie mogę patrzeć na te gdzie, idealna gałązka,a co najgorsze...gdzie pojawia się sztuczna choinka! o zgrozo!
Tak właśnie przedstawia się mój koszmar nocny powracający z czasów dzieciństwa o chudym drapaku o zapachu stęchlizny(skutek przechowywania w wilgotnej piwnicy)...
I co? I jak się nie lubi czegoś to jak na złość Cię to spotyka w życiu!


Po pierwsze:Mój Ukochany sztuczną choinkę w posagu przyniósł...wielką do sufitu. Ani to nie pachnie, ani ładne nie jest. A co można usłyszeć od każdego praktycznie podchodzącego do życia mężczyzny?"Ja nie będę zbierał igieł z podłogi"
"To i tak się posypie"
"Po co Ci to?"
Ten Mój Romeo miał tylko złote(akurat do przeżycia)bombki, a ja fioletowe, białe, oraz...drewniane!Trzeba było szukać konsensusu, co u Panny Matki jest standardem w ostatnim czasie...

A że dziecię w domu jest, dziecię bardzo żwawe i świata ciekawe to dużej choinki nie będzie!
Ale nie jest wcale powiedziane, że nie może być małej, ze "szwedzkiego lasku"(haha tak wyobraźnia szaleje, że jak z IKEA to szwedzki las). 
Co roku przy okazji ubierania choinki pojawia się u mnie nieopisana tęsknota za świętami u Babci, kiedy marzyłam, żeby dostać PEWEX-ową lalkę Barbie, o której marzyłam cały rok, a gdy już ją dostałam...siedziała jak taki babciny kryształ z PRL-u na honorowym miejscy w swoim domku dla lalek, jakim była półka w meblościance ze Swarzędza...albo pod stołem, który robił za domek.
Łóżko ta Barbie miała z kartonu po butach, a Ken już był podrobiony z kiosku, bo na prawdziwego pieniędzy aż tyle nie było. Jakiż to płacz był gdy Ken spadł z 3 piętra meblościanki i złamał nogę w stawie biodrowym. Ale Barbie i tak go kochała...choć tez swoje przeszła, bo mój młodszy Brat amputował jej pewnego dnia stopy nożyczkami.
To był czas, kiedy marzyło się caluteńki rok o lalce, a kolejny o super toaletce dla tej Barbie, do jej pokoiku w meblościance ze Swarzędza.
Tęsknię za ta magią świąt, za tym brakiem komercji i konsumpcji. 
Z rodzinną wyprawą do Babci na wieś na wigilię, za kapustą z grochem i makiełkami. 
Oraz za choinką...taką przyniesioną z lasu, gdzie wtedy nie było to obwarowane masą mandatów i kar, taką krzywą, pachnącą, stojącą prawie miesiąc bo świeżą. 
Za tymi bombkami, gdzie każda z innego rzutu, wystana w kolejce w Domu Towarowym, gdzie z kompletu 2 zostały i te dwie najpiękniejsze wisiały na honorowym miejscu. 
Czasem żałuję, że moje dzieci już tego nie będą tak wspominać, dookoła nie będzie unosił się zapach pomarańczy, pod obrusem sianka nie będzie, a Tata ukradkiem gdy będziemy spożywać kolację nie zakradnie się drzwiami od kuchni do pokoju w którym stała choinka.
Zawsze pamiętać będę też to, jak uwielbiałam kłaść się z Bratem i Kuzynem pod choinką i leżeć tak sobie bezczynnie, a po kolacji i rozpakowaniu prezentów w trójkę graliśmy w Eurobiznes.
Brak mi tych świąt, brak tej radości, tego spaceru w mrozie na pasterkę, tego spokoju i atmosfery.
I to właśnie są wspomnienia, których nikt nam nie zabierze. Kochani pielęgnujmy je, wspominajmy czas dzieciństwa, przekazujmy naszym dzieciom. Nie zatracajmy się tylko w tym,aby mieć, wydawać, kupować. 
Celebrujmy...Tak mało spokoju w naszym życiu jest na codzień!


Nawet z taką małą jak moja choineczką, ale ubraną po mojemu drewnianymi zabawkami.
Całuję 
Panna Matka

only4walls PM

Phasellus facilisis convallis metus, ut imperdiet augue auctor nec. Duis at velit id augue lobortis porta. Sed varius, enim accumsan aliquam tincidunt, tortor urna vulputate quam, eget finibus urna est in augue.

15 komentarzy:

  1. Chyba mamy całkiem podobne wspomnienia, teraz mi się przypomina jak trudno było mnie wyciągnąć spod lub zza choinki... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I brak mi tej magii świąt z dzieciństwa...zaczynam zastanawiać się nad tym jak przenieść te wspomnienia na grunt mojej rodziny,którą tworzę.

      Usuń
    2. To jest Nas tu więcej :) U mojej mamy nadal meblościanka Swarzędzka stoi, a Eurobiznes nasza córa dostała właśnie w tym roku pod choinkę( jako sentymentalną dla nas podróż wstecz) i "całe" święta był szał :) Też kładłam się po sztucznym drzewkiem obwieszonym czym się dało i to był magiczny czas , a teraz? hmm próbuję taką namiastkę dać swoim bliskim.

      Usuń
  2. Dzieciaki tak mają, że gdy choinka staje w domu to przyciąga je jak magnes :) I my w dzieciństwie też tak miałyśmy :)))
    Pozdrawiam cieplutko!
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze to napisałaś. Moj ken takze byl kaleka z tego samego powodu, w tym samym miejscu mial zlamanie. - ten sam kiosk? ;)
    A co do wspomnien naszch dzieci - tez beda je mialy. Moze pomarancza nie bedzie swietem, ale pamietajmy jak wtedy bylo ciezko cokolwiek kupic i zyc. Nasze dzieci beda mialy swoje wspomnienia, a nasza w tym glowa, zeby byly one magiczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie to napisałaś!Musimy starać się, aby dzieci kojarzyły je wspomnieniami chwil a nie prezentów do czego dąży się gdzie tylko nie spojrzysz.

      Usuń
  4. Mała, ale jaka nastrojowa!
    Ale co Ty chcesz od sztucznej choinki? :-P Ja mam sztuczną, bo prawdziwa przez to ogrzewanie u nas w 3 dni obleciałaby z igiełek... :-( Pachnące to ja mam stroiki :-D
    Moja wyczekana Barbie (a właściwie Steffi) też miała przypadek ze złamaniem stawu biodrowego, znam ten ból ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha traumę mam!słowo:"sztuczna" zawsze przywołuje u mnie zapach tej piwnicowej stęchlizny.Dlatego to dla mnie mega trauma;)stroiki też super rozwiązanie!

      Usuń
  5. choineczka choć malutka to zacna bardzo :) a ja mam w tym roku bardzo alternatywną - patykową, ale jej nie pstryknę fotki z wiadomego już powodu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie widok Twojej patykowej nawet po świętach ucieszy!

      Usuń
  6. Super udekorowana ta Twoja choineczka. Ja dziś zaczynam dopiero dekorowanie mieszkania. Choinka też niestety będzie malutka. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się przekonałam podróżując po okolicznych blogach mała też piękna!

      Usuń
  7. Haha:) mój Ken też miał nogę złamaną ale to dlatego, ze brat mój zmuszał go do zrobienia szpagatu nie w te stronę co trzeba:) a z Eurobiznesem mam podobne wspomnienia, zawsze graliśmy całą rodziną i wiesz co? W tym roku kupiliśmy identyczny mojemu tacie pod choinkę! Jego mina była po prostu bezcenna, a juz w pierwszy dzień Swiąt graliśmy w niego jak za starych lat:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zrób wszystko by tą magię przenieść do swojego życia do swojego domu w końcu my tworzymy dom ! my tworzymy wspomnienia- od Nas zależy czy choinka będzie żywa pachnąca czy jak powiedziałaś śmierdząca wilgocią z piwnicy ....na pewno nic nie powtórzy się drugi raz ale spraw by twoje dziecko też czuło zapach choinki, aby ją ubierało. abyście też wykładali się pod nią i leżeli tak po prostu... pamiętaj mamy wpływ na swoje życie !! wystarczy chcieć... dla dziecka tworzymy te chwile by jako dorosłe uśmiechało się na samą myśl świąt... świat wokół się zmienia też tęsknie za tamtym światem był łatwiejszy czasem wydaje się, że lepszy.... ale pamiętaj zapach pomarańczy, uśmiechy beztroskie leżenie pod choinką ( żywą pachnącą choinką) zależy od Nas... moja sypie się dziesięć razy ale jak miło patrzeć gdy brunek podchodzi do niej i ją głaska :-) tego Ci życzę z całego serca !! przenieś te wspomnienia w małym kawałku do swojego domu <3 ściskam M

    OdpowiedzUsuń