Siła Huraganu, czyli...tak się łudziłam...

Wiecie, każda Matka może powiedzieć jedno: ja to się wcale nie nudzę. 
Nie masz matko co siadać na tyłku, bo po co ma Ci on rosnąć do niebotycznych rozmiarów. A tak to choć Chodakowskiej robić nie musisz i ciągle sprawdzasz jaką moc i siłę ma huragan...
Huragan to Antoni Badnerasiątko tak zwane, które ma już 18 mcy. Tak się łudziłam, że zawsze będzie układał zabawki na miejscu i jak będzie miał powiedziane, że bawi się u siebie...nie wyciągnie ich na środek salonu. Łudziłam się po stokroć, ba tysiąckroć.
Lecz gdy weszłam do salonu dziś z rana... chwilę po tym jak Mój Syn zrobił to przed Matką...Zrozumiałam wszystko!
Jak widać na załączonych obrazkach, na marne te moje starania i codzienne sprzątanie. Ale wiem też, że gdybym codziennie nie przeszła się kilkakrotnie po domu i nie odłożyła na miejsce wszystkiego...dom byłby w stanie opłakanym, choć i tak na tą chwilę wydaje się, iż taki jest.Staramy się jakoś to wszystko uporządkować, na bieżąco, ale...to trudne. Po drzemce w trakcie której Mama robi porządki...mieszkanie wraca do stanu sprzed drzemki.
Przykład z dziś: pojechaliśmy rano w duecie po zakupy. Lodówka w ostatnim czasie skutecznie straciła swoje wyposażenie, a dziś w zasadzie było już tylko światło i ogórki kiszone.
Zanim się spakowaliśmy do wyprawy, ogarnęłam kuchnię po śniadaniu i zebrałam z linii ognia część zabawek trochę czasu minęło. Wróciliśmy Banderasito krzyknął "daj" patrząc na żółtą głowę lego...
I jednym ruchem wysypał stertę klocków, które z godzinę wcześniej Matka pieczołowicie zbierała...
Potem wyprowadził swój bolid-czytaj nocnik BIG(który ogromnie Wam Mamy polecam!)i dzięki któremu plus sadzaniu na nocnik od 10 miesiąca życia przy 18 miesięcznym Dziecku ilość zmienianych pieluch dziennie jest bliska zeru. Pięknie sygnalizuje swoje potrzeby, nie wiem co to zmiana pieluchy po tej poważniejszej "dwójkowej"działalności od...oj nie wiem kiedy!Nie boi się i traktuje nocnik jako zabawę, siedząc całymi dniami na nim i kręcąc kierownicą jak R. Kubica.
Gdy już rozpakowałam zakupy, przyszło nam i rozpakować przesyłkę kurierską...od La Millou. Nowy kocyk, wersja zimowa. 
Mieliśmy świetny kocyk od Makaszka Hand Made, otrzymany w prezencie od Mamy Chrzestnej Banderasiątka, ale...po 18 miesiącach używania bez przerwy...ledwo zipie chłopak, miał kilka przeżyć i czas na "oszczędne" obchodzenie się z nim, aby jeszcze trochę nam posłużył. Zmieniliśmy na ten, przyznam, że wybór padł losowo...nie umieliśmy się zdecydować na konkretny jeden! Antoś sam wybrał swój ulubiony żółty kolor!


I tak właśnie...wygląda oglądanie nowego domowego gadżetu przez Banderasiątko.

Na zdjęciach widzicie też walizkę pszczołę SKIP HOP, którą mamy do kompletu z zestawem sztućców, oraz miseczek. Do tego jest i lunchbox. Polecamy. 
Kończąc dzisiejszy wpis ogłaszam rozszerzenie działalności PANNY MATKI o MATKĘ. Będzie więcej dylematów MATKI, a przy tym i metamorfoz mieszkań i domów. 
Zapraszam do czytania!
PM

design4walls PM

Phasellus facilisis convallis metus, ut imperdiet augue auctor nec. Duis at velit id augue lobortis porta. Sed varius, enim accumsan aliquam tincidunt, tortor urna vulputate quam, eget finibus urna est in augue.

8 komentarzy:

  1. Super! Świetnie się czyta Milo lekko, czekam na dylematy Szalonej Panny Matki !

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj będzie Twoja druga twarz i na blogu!Już czekam. Bardzo lubię Cię czytać. Pozdrawiam Marta

    OdpowiedzUsuń
  3. MATKO Ty to jesteś szalona :) Czekam na więcej Matki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Samo życie :D mój jeszcze po mieszkaniu nie bałagani, ale pewnie będzie za jakiś czas tak samo jak u ciebie;) pozdrowinka

    OdpowiedzUsuń
  5. Otóż to , czy małe czy duże te nasze dzieciaki , po naszym sprzątaniu nie ma śladu :) Taka syzyfowa praca :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na nową Ciebie Matko!

    OdpowiedzUsuń
  7. Samo życie! :)
    Pozdrawiam serdecznie, M.

    OdpowiedzUsuń