Galeria, czy GALERIA...czyli jak Panna Matka poznała KURKĘ BEZ PIÓRKA...

Powrót z wyjazdu  mam już dawno za sobą.
Działam intensywnie i kolonizuję tereny niezdobyte niczym Krzysztof Kolumb.
 Dziś o Galerii i GALERII, czyli jak to pozory mylą.
 O tym, że na samo hasło "spotkanie w Katowicach"słabo mi się zrobiło, aż tak słabo, że zrobiło mi się czarno przed oczami wręcz w kolorze kopalni, z którą mi się takie Katowice od razu skojarzyły. Szaro, brudno, ponuro...Zapewne dym, smog, bo to ten nasz "ŚLĄSK"z podręczników historii i serialu "Daleko od szosy", który namiętnie oglądała Moja Mama i który i ja mam we krwi i uwielbiam oglądać.

Katowice. Powstańców 4...
Tam nogi poniosły Kaśkę z Wrocławia, którą poznałam na tym szkoleniu i która ściągnęła do tej GALERII całą damską grupę szkoleniową.
I o tej "Galerii" tu mowa.
Bo czym wydaje się być dla nas galeria, w takim pierwszym skojarzeniu?
Pomijam fakt przyrównania do centrum handlowego, bo to zapewne pierwsze skojarzenia większości z nas. Galeria, to zapewne takie coś z mega drogimi i starymi obrazami, których znaczenia nie potrafi zrozumieć 75% z nas. W tych 75% jestem i ja i jak w szkole na polskim interpretacja różnorakiej poezji nie stanowiła dla mnie problemu, tak nie szalejmy z obrazami.


Ale jakaż była moja ulga gdy się okazało, że...to jednam nie to miejsce z samymi obrazami, ale miejsce z rękodziełem.
Wpadłam i przepadłam. I gdyby nie ograniczony wówczas budżet...nie wiem co bym jeszcze wyniosła.
 To miejsce unikalne, bo skupia w sobie dzieła twórców z całej polski. O nich wszystkich możemy zresztą przeczytać na stronie KURKI która istnieje już szósty rok!

Galeria jest dłuuuga, składa się z 3 pomieszczeń, a zamieszczone tu zdjęcia to tylko pierwsze z nich. Jest tam tyle wspaniałości, że opisu ich nie dałabym rady zrobić.
Załączam zdjęcia tego miejsca, może coś Wam przypadnie do gustu!
Powyższa porcelana w kolorze blue to cos niepowtarzalnego i takiego bliskiego naszemu BOLESŁAWCOWI, który uwielbiamy na blogach.
Motywy marynarskie, piękny dekoracyjny klucz i tona biżuterii, niesamowitych kolczyków, zawieszek i broszek w które obłowiły się Dziewczyny trafi do gustu naprawdę każdemu!
Hitem w mojej grupie szkoleniowej były te zrobione ze starych zegarków, oraz laleczki ze szkła.
 A co Panna Matka kupiła w Katowicach?
Coś dla Banderasiątka, oraz coś do domu...na pewno ujrzycie to na moich zdjęciach z domu.Mam nadzieję, że te zdjęcia dobrze zobrazowały miejsce i jego wyjątkowość.
Zapraszam Was na stronę KURKI BEZ PIÓRKA i zaznaczam, że wcale nie musicie jechać do Katowic by dokonać zakupu.
Wystarczy napisać, zapytać a właścicielki tego przybytku bez problemu wyślą wybraną rzecz pocztą.
Wpadło Wam coś w oko?
Jak widzą Wam się tego typu rękodzieła?
Pozdrawiam 
Panna Matka

design4walls PM

Phasellus facilisis convallis metus, ut imperdiet augue auctor nec. Duis at velit id augue lobortis porta. Sed varius, enim accumsan aliquam tincidunt, tortor urna vulputate quam, eget finibus urna est in augue.

16 komentarzy:

  1. Śliczne i urokliwe miejsce, klimatyczne i dopracowane w swoich szczegółach. Podoba mi się!
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Klimatyczne miejsce :) Ja w takim miejscu dostaję oczopląsu, podoba mi się wiele, ale nie mogę się zdecydować, co chcę i w większości przypadków wychodzę z niczym, po czym strasznie żałuję, że nie kupiłam tego czy tamtego :)) Miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
  3. nie jest aż tak źle w tych Katowicach, ja tu nawet nienajgorzej żyje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko-panno matko ;p- fantastyczne miejsce!!! Jaka szkoda,że w mojej mieścinie nie ma takiego ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja tam mieszkam i jeszcze tam nie byłam. Co za niedopatrzenie. Trzeba jak najszybciej naprawić i przepaść ��
    Beata

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj nie dziwię się że wpadłaś i wypadłaś...ja również w takich miejscach tracę głowę:))) Cuda tam wypatrzyłaś:)
    Pozdrawiam Cie serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo lubię takie miejsca i nie jedną rzeczy bym wyniosła :)

    OdpowiedzUsuń
  8. oj dziękuje za ten wpis tak blisko mnie a ja nieświadioma koniecznie odwiedze to miejsce Boże ...

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny ten klucz i ceramika :-)
    "Daleko od szosy" tez uwielbiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miasto Ogrodów szare, bure i ponure? ;)
    Wprawdzie dawno już tam nie mieszkam, ale sentyment pozostaje :) Śląsk ma duży potencjał i jak widać jest kolorowy :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaciekawiłaś mnie bardzo ceramiką, pięknie pokazałaś wnętrze :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ależ cudowne miejsce! Fantastyczna sprawa, ileż cudów razem zebranych:) Oj ja to bym miała problem stamtąd wyjść;) Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja miałabym kłopot z wyjściem :) Lubię takie miejsca!
    Pozdrawiam :)
    M.

    OdpowiedzUsuń